Wiele firm prosi, żeby artykuł sponsorowany wyglądał jak zwykły tekst redakcyjny, bez żadnego dopisku. To zrozumiałe: chcesz, żeby czytelnik potraktował go poważnie. Tyle że ukrywanie reklamy jest niezgodne z prawem, a do tego nic nie daje.
Co mówią przepisy
Ustawa o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym uznaje za nieuczciwe wykorzystywanie treści publicystycznych do promocji produktu, jeśli firma za to zapłaciła, a z treści nie wynika to jasno. To tak zwana kryptoreklama. Podobnie Prawo prasowe wymaga, żeby materiały reklamowe były wyraźnie oddzielone od redakcyjnych.
W praktyce oznacza to, że artykuł opłacony przez firmę powinien mieć oznaczenie, na przykład „materiał partnera”, „artykuł sponsorowany” albo „reklama”.
Czy oznaczenie szkodzi publikacji
Czytelnicy nie przestają czytać tekstu tylko dlatego, że ma dopisek. Przestają, gdy tekst jest nachalny i nic im nie daje. Poradnik, który odpowiada na konkretne pytanie, przeczytają niezależnie od oznaczenia.
Oznaczenie działa też na Twoją korzyść: pokazuje, że firma gra uczciwie. Kryptoreklama, gdy wyjdzie na jaw, kosztuje więcej zaufania niż jakikolwiek dopisek.
Jak napisać tekst, który broni się mimo oznaczenia
- zacznij od problemu czytelnika, nie od nazwy firmy
- daj konkretną wiedzę: liczby, kroki, porównania
- nazwę firmy wspomnij tam, gdzie naturalnie pasuje do rozwiązania
- link wstaw w zdanie, które ma sens także bez niego
- unikaj superlatywów w stylu „najlepszy na rynku”
Jak to wygląda u nas
Każda publikacja w naszym sklepie ma dopisek „materiał partnera”. Nie robimy wyjątków, bo odpowiadamy za portale przed czytelnikami. W zasadach redakcyjnych opisujemy, jak przygotować tekst, żeby był przydatny i przeszedł redakcję za pierwszym razem.
Ten artykuł ma charakter informacyjny i nie jest poradą prawną. Przy wątpliwościach dotyczących konkretnej kampanii warto zapytać prawnika.

